piątek, 10 sierpnia 2018

Wierzenia na ziemiach polskich przed przyjęciem chrztu


Na temat roli kapłanów i religii panującej na ziemiach polskich przed przyjęciem chrztu wiemy bardzo niewiele. Jedynym źródłem, z którego czerpane są wszelkie wiadomości na temat kapłaństwa, są skąpe w tym względzie przekazy pisane. Możemy się tutaj oprzeć jedynie się na trzech podstawowych w tym zakresie źródłach - kronikach Thietmara, Helmolda i Saxo Grammatyka.
Saxo Grammatyk opisuje nawet wygląd kapłana, który odznaczał się „wbrew powszechnemu miejscowemu zwyczajowi długością spadających włosów". Do obowiązków kapłanów należała więc w pierwszym rzędzie troska o całość świątyni, a przede wszystkim o znajdujący się wewnątrz posąg boga. Poza tym kapłani byli zobowiązani do przeprowadzania wróżb. Wróżono na przykład przed podjęciem decyzji wagi ogólnoplemiennej, a także dla rozstrzygnięcia, jakie ofiary należało złożyć dla zapewnienia sobie przychylności boskiej. Wróżb dokonywano przed podjęciem wyprawy wojennej, jak również dla określenia urodzajów w danym roku.
Do ich kultowych obowiązków należało składanie ofiar ze zwierząt i ludzi (przeważnie - a może wyłącznie - chrześcijan), a także z płodów roślinnych i miodu, jak również pilnowanie przestrzegania tych obowiązków przez wiernych. Kapłani i tu spełniają funkcje wróżbitów. Pod przewodnictwem kapłanów odbywały się uroczystości doroczne, takie jak święto plonów, w czasie których kapłan przeprowadzał cały szereg obrzędów ku czci bóstwa. Do obowiązków kapłanów należało wreszcie utrzymywanie w czystości świątyni, opieka nad koniem poświęconym bóstwu (którego dosiadać mógł tylko kapłan) oraz nadzór nad świątynnym skarbcem, do którego wpływały dary, podatki i daniny z sąsiednich ziem. Do świątyni prawo wstępu mieli tylko kapłani.
W plemionach słowiańskich kapłani spełniali także funkcje pozakultowe. Z przekazu Helmolda wiemy, iż kapłan uczestniczył w rozprawach sądowych. Nie jest jasno powiedziane, czy sam pełnił funkcję sędziego. Być może, iż sama tylko jego obecność, jak i miejsce sądu - święty gaj, nadawały wyrokowi sądowemu sankcję religijną. Kapłan występował też w roli posła.
Fakt, iż radzono się w sprawach wagi ogólnoplemiennej bogów, którzy mieli rozstrzygnąć, jak w danym momencie należy postąpić, nie świadczy o ograniczonej na rzecz kapłanów roli wiecu czy starszyzny plemiennej, a jedynie o pewnych ograniczeniach wypływających z systemu wierzeń. Kapłani - wróżbici mogli interpretować pewne zjawiska dowolnie, problem tylko w tym, czy ich interpretacja podporządkowana była uświęconym tradycj ą sposobom objaśniania, czy też była czysto tendencyjna, zależna od potrzeb chwili i woli kapłanów. Faktem jest w każdym razie, iż wyniki wróżb nie zawsze respektowane były przez starszyznę plemienną.
Stosunek kapłana do wiecu ilustrują też słowa Helmolda, iż kapłan "zwoławszy króla i naród, objawił im, że Bogi silnie są zagniewane i że gniew ich nie inaczej złagodzonym być może, jak krwią kapłana, który śmiał pośród nich obce obrzędy religijne odprawiać". Wydaje się, iż przytoczony wyżej przykład świadczy jedynie o możliwościach i sposobach walki kapłanów pogańskich z ekspansją nowej wiary. W szczególnie trudnych dla religii pogańskiej czasach, kapłani uciekali się do różnych sposobów, mniej lub bardziej skutecznych, dla pognębienia chrześcijan. W specyficznych warunkach kapłani mogli postępować nawet niezgodnie z obowiązującymi na ogół regułami.
W okresie starć pogaństwa z chrześcijaństwem lud chętnie słuchał kapłana i jest to chyba sprawą zrozumiałą. Książęta często zawierali przymierza z obcymi i chętnie godzili się na przyjęcie nowej wiary, co wprowadzało niepokój wśród ludu. Niewątpliwie kapłani oddziaływali na umysłowość członków plemienia, mieli w pewnym sensie nad nimi „władzę duchową", w pewnych wypadkach mogli oddziaływać na bieg poszczególnych wydarzeń, jednakże nie wydaje się, by to mogło wiązać się rzeczywistą ich przewagą nad księciem i wiecem.
W rzeczywistości kapłani byli jedynie sługami bóstwa. Jak dalece - świadczy najlepiej opis sprzątania świątyni, kiedy to kapłan nie miał prawa swobodnie oddychać w jej wnętrzu i dla nabrania tchu musiał biec do drzwi. Wszystko, co znajdowało się w świątyni - koń, skarbiec, załoga - nie stanowiło własności kapłana
Bogowie Słowian stali już na wysokiej pozycji - władców, których należało przebłagiwać darami i modlitwami, by zyskać ich przychylność lub by pozwolili ujrzeć śmiertelnikom ich przyszłe wyroki. Można było zatem dzięki pewnym działaniom wpłynąć na wolę bogów, bóstw i demonów, a przez to osiągnąć korzyści w życiu doczesnym.
Niemal każda religia jest postrzegana przez swych wyznawców jako sposób na zdobycie ponadnaturalnych mocy. Nie wyklucza to płynących z niej innych korzyści, takich jak: wskazówki moralne, funkcja symbolu porządku społecznego, czy w końcu drogi do nieśmiertelności, jakie z owej wiary czerpią wierni. Historia wczesnego chrześcijaństwa, które niewątpliwie było udziałem Polski w pierwszych kilku wiekach istnienia państwa, nie odbiega od tej zasady. Przejście na nową religię było przez konwertytów nie tylko wstąpieniem na nową drogę życia, kończącą się zbawieniem w innym świecie, ale także zdobyciem nowej, bardziej skutecznej magii.
Figurę czarownictwa można określić jako układ mityczno - rytualny, w którym wyraża się agresywna reakcja grup i marginesów społecznych, z różnych powodów nie zintegrowanych, albo zintegrowanych tylko częściowo z typowymi w danym okresie modelami kulturowymi. W takich przypadkach społeczności te spychane są na margines i uważane są za nosicieli innej spuścizny obrzędowej i mitologicznej, która groźnie przeciwstawia się modelom właściwym dla większości. Niekiedy zjawisko to ma miejsce w obrębie historii danej kultury, gdy grupa społecznie bagatelizowana lub uciskana odrzuca schematy religijne i jednocześnie konstytuuje się przez sprzeciw i odrzucenie ogólno przyjętych wartości. Agresywność między tymi grupami jest obustronna.

czwartek, 12 lipca 2018

Niektóre przyczyny niskiej etyczności w świecie finansów



Brak zainteresowania etyką czy wręcz nieetyczność świata finansów jest dość powszechnie zauważana i to nie tylko w porównaniu z nieekonomicznymi obszarami działalności człowieka, ale nawet w porównaniu z samą działalnością gospodarczą. Należy zatem zastanowić się dlaczego nieomal od początków  refleksji na człowiekiem filozofowie (np. Arystoteles, Tomasz z Akwinu), a także przedstawiciele kościoła (chrześcijanie czy muzułmanie) mieli tak dużo wątpliwości, co do działalności zwanej dzisiaj finansową. Nawet gdyby uznać te podejścia za historyczne (czytaj: przemijalne) wraz z przedstawianymi przez ich przedstawicieli argumentami, to ilość oraz charakter afer oraz ukształtowane w efekcie tego oblicze świata finansowego nadal nie pozwalają ani na chwilę uwolnić się od wątpliwości czy niepokoju wobec nie najwyższego poziomu działań podejmowanych w sektorze finansowym. 
Być może przyczyny zmniejszonej etyczności tego świta leżą w samym charakterze prowadzonej w jego obszarze działalności. Spróbujmy je zatem odnaleźć.

„Moralność funkcjonująca w danej społeczności i względem niej relatywna jest rezultatem akumulacji doświadczeń historycznych prowadzących do wykształcenia się korzystnych dla tej wspólnoty regulacji zachowań międzyludzkich. Stopień komplikacji zaleceń moralnych wzrasta przy tym wraz z rozwojem procesu dyferencjacji społecznej, związanej – jak wiadomo – z coraz większym skomplikowaniem stosunków międzyludzkich”[1]. We współczesnym świecie najwyższy poziom komplikacji osiągnęły relacje międzyludzkie w przestrzeni gospodarczej. Najbardziej jednak złożone zdają się relacje w jakie wchodzą uczestnicy rynków finansowych. Jeśli jednak - jak zauważono wcześniej stopień komplikacji zaleceń moralnych wzrasta wraz ze złożonością relacji międzyludzkich oraz stopniem dyferencjacji społecznej to nie trudno się domyśleć, że przed przedstawicielami świata finansów powinien zostać postawiony najbardziej skomplikowany zestaw zaleceń moralnych. Jeśli do tego dołożymy specyfikę działalności finansowej ze swej istoty przesuwającej etyczność na plan dalszy oraz związany z tym aktualny zły wizerunek świata finansów, to zadanie sformułowania zestawu odpowiednich zaleceń moralnych oraz ich wdrożenie staje się zadaniem coraz trudniejszym. Dodatkowym utrudnieniem jest mentalność przedstawicieli świata finansów, będąca specyficzną mieszanką ich cech osobowościowych oraz nawyków i skłonności zrodzonych w trakcie uprawiania zawodu.  Co do tych drugich warto zauważyć, iż będąc efektem zawodowej edukacji są bardzo trudne do usunięcia, o ile nie zostanie zmieniona specyfika zawodu – to po pierwsze. A po drugie, choć są wytworem sztucznym, to znacznie bardziej niebezpiecznym niż niektóre zagrożenia naturalne, podobnie jak bardziej niebezpieczne dla współczesnego człowieka są zmutowane wirusy niż te, w podstawowej postaci. Korzystając jeszcze z tego biologicznego porównania pozwolę sobie przywołać metaforę jaką swojego czasu użył prof. Paul H. Dembiński na określenie przedstawiciela świata finansów. Jest to istota, która została w sposób sztuczny stworzona w laboratorium, ale uciekła swym twórcom i teraz jako niedokończona w akcie twórczym, może stanowić zagrożenie dla całej społeczności
Biorąc to wszystko pod uwagę, sformułowanie zestawu odpowiednich zaleceń moralnych dla świata finansowego zdaje się zadaniem, niezależnie od tego jak trudnym), nie tylko koniecznym, ale i niezwykle pilnym.
Problem - przyczyny kłopotów z pieniędzmi
-          duża pokusa
-          zastępowalność
-          pieniądz wirtualny
-          władza pieniądza
-          brak kontroli
-          pseudozaufanie
Czy to przypadek że financiere oznaczające finansować jest w języku z którego to słowo pochodzi bliskie fonetycznie słowu finansser – kręcić, mataczyć działać podstępnie.
Dzisiaj mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją kiedy nie tylko świat finansowy wykorzystuje  człowieka, ale bardzo się wyalienował i zagraża na wielu frontach człowiekowi .

[1] A. Przyłębski, Posłowie, wyd. cyt., s. 493)

czwartek, 7 czerwca 2018

Ewolucja podejścia Kościoła do herezji


Nowy Testament nakazywał w stosunku do innowierców, heretyków czy magów postawę dialogu, a w przypadku jej bezskuteczności ostracyzm. Nawet jeśli dochodziło do konfrontacji umiejętności magicznych z cudami dokonywanymi przez Chrystusa i jego uczniów, z prób tych wychodzili chrześcijanie obronną ręką, dzięki manifestacji mocy boskich, których siła przekonywała nawet opornych pogan i magów, którzy znosili swoje księgi magiczne i palili je na stosach. Było to rozwiązanie diametralnie różne od podejścia starotestamentowego, jakim w przypadku pogan było ukamienowanie za bramami miasta, czy śmierć dla osób parających się magią. Najwyższy wymiar kary w pierwszych wiekach chrześcijaństwa stanowiła ekskomunika, czyli wyłączenie ze wspólnoty.
Przykład postawy, którą realizować przykazuje Chrystus i apostołowie, dał Kościół już w II wieku podczas pojawienia się prądów gnostyckich. Chrześcijanie nie szukali pomocy z zewnątrz, w organizacji państwowej, lecz zwyciężali schizmatyków poprzez umocnienie pozycji biskupów jako nauczających i ulepszeniu wykładni doktrynalnej Pisma Świętego. Wewnętrzne zmiany wystarczyły, aby odeprzeć niebezpieczeństwo schizmy.
Ważnym też wydaje się fakt, iż w czasach gdy władza cesarska była połączona z najwyższą pogańską władzą kościelną, starożytni teologowie chrześcijańscy walczyli o rozdzielenie tego co cesarskie, od tego co boskie. Twórczość autorów takich jak wspomniany wyżej Tertulian czy Orygenes, była nieustanną walką o wolność religijną, a przymuszanie kogokolwiek do zmiany wiary było chrześcijanom obce. Najdobitniej ujął to Laktancjusz mówiąc, że religia jest jedyną sferą na stałe związaną z wolnością. Mówił także, że religii winno się bronić nie zabijając, lecz umierając dla niej. Bronić nie okrucieństwem, lecz cierpieniem. Nie zbrodnią ale wiarą.
Czasy zdrowego dystansu wobec narzędzi władzy państwowej skończyły się z dnia na dzień, gdy w 313 roku Konstantyn Wielki - pierwszy cesarz chrześcijański - ustanowił wolność religijną dla współwyznawców. Prześladowani dotąd chrześcijanie, zostali wezwani do wzięcia odpowiedzialności za losy państwa, które nagle przestało być wrogie.
Rozterki teologów dotyczące tego jak miało wyglądać państwo chrześcijańskie, zostały zażegnane na pewien czas przez cesarza. Doszło wtedy do zamienienia religii dotychczas panującej na chrześcijaństwo i połączenia jej z władzą świecką. Religia miała być instrumentem zachowania pokoju i jedności państwa. Konstantyn stał się wtedy zarówno władcą świeckim (cesarzem), jak i najwyższym zwierzchnikiem duchowym (Pontifex maximus). Koncentracja takiej władzy oraz instrumentalna rola religii, spowodowała szybkie odstępowanie od biblijnej zasady upominania grzeszników i błądzących na rzecz wygnania ich z państwa.
Na odpowiedź teologów nie należało długo czekać. Do surowego tonu pism Tertuliana i Orygenesa, postulujących rozdzielenie władzy świeckiej od duchownej, powrócili ojcowie Kościoła już na synodzie w Sardyce w 343 roku. Z podobnymi apelami zwrócili się w następnych latach Honoriusz z Kordoby i Ambroży.
Następne zmiany przyniósł edykt cesarza Teodozjusza z Thesalonik z 380 roku. Wtedy to ortodoksyjna wykładnia Kościoła Katolickiego stała się prawem państwa. Związek władzy Kościoła z władzą państwową potwierdziły: edykt z 376 roku zakazujący tajnych zgromadzeń heretyków raz edykt konstantynopolitański z 392 roku, sankcjonujący praktykowanie jakichkolwiek form kultu pogańskiego, nawet w domach prywatnych. Późniejsze edykty cesarskie dotyczące magii i czarów omówione powyżej oraz edykty regulujące sprawy dotyczące herezji, uznawały je za zbrodnie i wyznaczały za nie kary jak za najpoważniejsze przestępstwa kryminalne czyli: konfiskatę dóbr, pozbawienie prawa dziedziczenia, wygnanie, deportację i śmierć.
Kościół nie korzystał z początku w pełni z uprawnień do ścigania pogan i heretyków, jakie przyznał mu cesarz, jednak w miarę upływu czasu dyscyplina soborowa na tym polu zaostrzyła się. Poruszane były na przykład kwestie takie jak ekskomunikowanie osób zmarłych, czy posiadających książki heretyckie. Przybywało jednak coraz więcej głosów zachęcających do ścigania pogan i heretyków za pomocą ramienia świeckiego. Listę tych działaczy otwiera około 346 r. wspomniany już wyżej Firmicus Maternus, który w swym dziele o znaczącym tytule O niedorzeczności religii pogańskich zachęcał „świątobliwych” cesarzy, do konfiskaty ozdób ze świątyń pogańskich. Co do samych świątyń i posągów, zalecał ich burzenie, jako przyczynek do wzmożenia chwały prawdziwego Boga. Po budynkach i posągach nadszedł czas na wyznawców. Twórca ów stwierdzał obowiązek cesarzy dotyczący ścigania surowo i wszelkimi sposobami zbrodni bałwochwalstwa. Obowiązek ten nadany był władcom przez samego Boga, a jako uprawomocnienie swoich słów autor posłużył się surowym starotestamentowym nakazem zawartym w Księdze Powtórzonego Prawa.
Mniej radykalnym, ale bardziej poważanym kontynuatorem myśli Maternusa był św. Augustyn. Postawa Doktora Kościoła w stosunku do użycia państwa w walce z poganami zaostrzyła się wprost proporcjonalnie do eskalacji brutalnych ekscesów związanych ze schizmą donatystów w północnej Afryce. Początkowo władze świeckie miały zapewnić bezpieczeństwo ludności katolickiej, później zaś Augustyn stwierdził, że herezja może być karana tak jak inne przestępstwa, ponieważ rozbija porządek społeczny i można zaliczyć ją do tej samej kategorii co trucicielstwo. Chociaż konsekwentnie nadal twierdził, że nie można pogan nawracać siłą, to przymus w stosunku do heretyków był dozwolony. Jako poparcie swojej tezy „zbawiennego przymusu” posłużył się Augustyn przypowieścią o zlekceważeniu przez gości zapraszającego na ucztę Gospodarza. Reszty argumentów dostarczyły Augustynowi przykłady praw wydawanych przez starotestamentowych królów. Przemoc niesprawiedliwą, stosowaną przez heretyków odróżnia od przemocy stosowanej przez ortodoksyjny Kościół, który kieruje się miłością i ma na celu życie wieczne dotychczasowych przeciwników.
Podsumowując ewolucję postaw teologów starożytnych należy jednoznacznie stwierdzić, że wyważony ton dyscypliny soborowej, który wzywał państwo do tolerancji religijnej, a Kościół do zachowania właściwego względem państwa dystansu, nie znalazł szerszego oddźwięku w nadchodzących wiekach średnich. Powodem tego były działania władzy świeckiej, która za pośrednictwem prawa rzymskiego traktowała religię jako narzędzie służące utrzymaniu jedności i porządku wewnątrzpaństwowego. Innym czynnikiem, jak się okazało po upadku Rzymu bardziej nawet trwałym, było znaczenie pism świętego Augustyna, który był dla całego średniowiecza największym autorytetem. To spod pióra tego Doktora Kościoła wyszły dzieła, które dostarczyły argumentacji kolejnym pokoleniom teologów i na następne wieki ustaliły pojęcia i sposoby postępowania względem pogan, heretyków i czarowników.